Darmowy konkurs!

Uwaga, organizujemy konkurs!

Polega on na tym, że piszecie (kto chce) jakieś opowiadanie co najmniej 8 linijek, wysyła nam na howrse i najładniejsze opowiadanie znajdzie się na naszym blogu. :)


Możecie się też zgłaszać w komentarzach :)

Opowiadanie numer 1:

Pewnej ciemnej, burzowej nocy stado koni broniło się w lesie przed wilkami. Ogiery dzielnie walczyły, a klacze i źrebaki ukryły się w krzakach. Wśród nich była ciężarna klacz która skorzystała z chwili nieuwagi i wymknęła się z kryjówki. Klacz ukryła się głęboko w lesie i wyczerpana położyła się na miękkim mchu. Konie zaciekle walczyły.  Nagle trzasnął piorun. Drzewo obok którego och przywódca stada właśnie walczył z wilkiem złamało się i zabiło go...
     Klacz ukrywająca się w lesie zobaczyła zbliżające się do niej dwie postacie. Podniosła głowę i zobaczyła że to ludzie. Ludzie skryli się w krzakach i czekali. Gdy tylko źrebak się urodził klacz wstała i zobaczyła że ludzie podchodzą do jej źrebaka. Natychmiast odwróciła się i kopnęła jednego z nich. Popatrzyła na swojego źrebaka i wtedy usłyszała strzał i poczuła wielki ból po czym upadła na ziemię...

Autor: _osa10_

Opowiadanie numer 2:

- Dziewczyno, proszę cię po raz kolejny, zabierz tego konia, jak ty chcesz pojechać na zawody, jak nie umiesz wykonać prostych ćwiczeń?! Chyba nie chcesz zmarnować dziesięciu lat pracy? 
  - No nie chcę. Odpowiedziałam surowej instruktorce i ruszyłam z pół parady galopem na lewom ścianę czworoboku.  Kasztanka szła z gracją a ja podążałam za jej ruchami. Pokonałam na kobyłce wyznaczone trasę a następnie jeszcze kilka figur z ujeżdżenia.
 - No teraz widzę że się postarałaś.
 - Dziękuję. Zaskoczyła mnie pochwała instruktorki.
 - Teraz rozsiodłaj Hiszpankę i puść ją na pastwisko.  Sprawnie rozsiodłam klacz a następnie zabrałam swoje rzeczy i poszłam do domu. 
(Dwadzieścia minut później...)
 - Córuś, to ty? 
 - Tak, o co chodzi?
 - Mamy dla ciebie wiadomość.
 - Słucham.

 - Ja z tatą, postanowiliśmy...

Autor: Truskaweczka

Opowiadanie numer 3:

Asia od zawsze kochała konie. Wszystko zaczęło się gdy była małą dziewczynką, rodzice zabrali ją do cyrku w którym występowały różne zwierzęta oraz wielu artystów. Małej Asi wszystkie występy bardzo się podobały i za każdym razem, bardzo podekscytowana, mocno biła brawo. Szczególnie jednak zafascynowały ją piękne, duże, czarne konie z wyraźnie wyszczotkowanymi dokładnie włosami wokół kopyt. Miały na sobie wspaniałe, pozłacane siodła i ozdabiane błyszczącymi, błękitnymi kryształkami uzdy. Były pięknie przyozdobione rozmaitymi piórkami, dzwoneczkami i wstążkami a ich grzywy były starannie zaplecione w misterne warkoczyki związane czerwonymi gumeczkami które wspaniale pasowały do czarnej jak węgiel sierści koni oraz do ich czerwono-złotych siodeł, czapraków i uzd. Małą dziewczynkę zachwyciły te rumaki i od tamtej pory bezgranicznie kochała konie, a szczególnie rasy fryzyjskiej, ponieważ (jak przeczytała w książce o rasach koni) tej właśnie rasy były piękne, kare konie które widziała w cyrku.
Od niedawna Asia jeździła konno stajni, która była dość blisko jej domu, więc sama dojeżdżała na lekcje jazdy rowerem. Po wielu próbach udało jej się uprosić rodziców by zapisali ją na jazdy i w końcu się zgodzili. Uszczęśliwiona dziewczynka z początku trochę się bała, mimo iż od zawsze marzyła by wsiąść na koński grzbiet. Strach jednak szybko jej przeszedł gdy już usiadła w siodle. Od razu poczuła że to jej pasja. Rozluźniła się i rozejrzała się wokół. Zobaczyła że na pobliskim parkurze jeżdżą jakieś dziewczyny, trochę od niej starsze. Cały pięcioosobowy zastęp jechał dość szybkim kłusem. Chwilę później wszystkie zaczęły wspaniale galopować, lekki wiaterek rozwiewał końskie grzywy, ich kopyta delikatnie unosiły się nad ziemię a chwilę później z taką samą lekkością opadały na ziemię i znów swobodnie się unosiły. Niespodziewanie jedna z dziewczyn skręciła w środek parkuru i skierowała swojego pięknego i silnego, łaciatego konia na kolorową przeszkodę. Rumak płynnie odbił się i przeleciał nad przeszkodą, po czym swobodnie opadł na ziemię, dogonił pozostałe konie i dalej galopował razem z nimi. Chwilę później następna z dziewczyn zawróciła konia i przeskoczyła przez przeszkodę z taką samą lekkością jak poprzedni wierzchowiec. Asia patrzyła z podziwem na całą scenę. „Może i ja kiedyś będą tak jeździć?” – pomyślała. „Ale do tego jeszcze długa droga. W końcu przecież pierwszy raz w życiu siedzę na koniu! Najpierw trzeba nauczyć się podstaw”. W tej samej chwili przyszła pewna kobieta. Była dość wysoka, miała blond włosy i ogólnie wyglądała sympatycznie. Uśmiechnęła się do dziewczynki i powiedziała:
- Witaj! Mam na imię Magda i jestem twoją instruktorką. Będę uczyć Cię jazdy przez najbliższy czas. Jak masz na imię?
- Asia
- Ładne imię – uśmiechnęła się instruktorka – To co, zaczynamy?
Asia pokiwała głową na znak że nie może się doczekać swojej pierwszej jazdy. Pani Magda dała jej kilka wskazówek jak starować koniem, jak dawać mu sygnały żeby przyspieszył lub zwolnił oraz żeby skręcał w prawo lub w lewo. Asia słuchała wszystkiego uważnie i starała się wszystko zapamiętać.
- I jak, ruszamy? – spytała pani Magda, która widząc minę dziewczynki z góry wiedziała jaka będzie odpowiedź.
- Tak! – Odpowiedziała podniecona Asia która tylko czekała na tą chwilę. Postąpiła zgodnie ze wskazówkami instruktorki i koń, biały jak śnieg, spokojnie ruszył.
- Dobrze ci idzie! – pochwaliła dziewczynę pani Magda – Spróbuj teraz skręcić w lewo.
Młoda dżokejka dała koniowi odpowiedni sygnał a on posłusznie skręcił.
- Bardzo dobrze! – powiedziała trenerka – świetnie ci idzie, trzymaj tak dalej a za jakiś czas będziesz wspaniale jeździć, a może nawet wystartujesz kiedyś w zawodach!
Mimo że Asia wolałaby aby lekcja była dłuższa, jednak szybko się ona skończyła. Pani Magda pożegnała się z Asią i dziewczyna wróciła do domu. Nie mogła doczekać się już następnej jazdy która miała odbyć się za tydzień. To przecież bardzo długo! A może jednak ten czas szybko minie?
Asia pokochała jazdę konną i opiekę nad końmi tak bardzo, że stała się to jej największa pasja, wciąż o tym myślała, czytała mnóstwo książek o koniach, a po lekcji zawsze chętnie czyściła konia na którym jeździła. Z czasem zaczęła czynić coraz lepsze postępy. Szybko nauczyła się kłusować i niedługo później miała zacząć naukę galopu. Była przeszczęśliwa, od zawsze marzyła by pogalopować na grzbiecie, pięknego, silnego rumaka. Jej marzenie wkrótce miało się spełnić. Pewnego dnia podczas lekcji pani Magda zaproponowała Asi pierwszy galop.
- Asiu, chciałabyś dzisiaj spróbować zagalopować?
- Oczywiście że tak!
- Więc nie ma na co czekać! Na rozgrzewkę przejedź się kawałek kłusem a potem zaczynamy galop.
Asia była przeszczęśliwa. Od zawsze marzyła o tym by sobie pogalopować. Jej marzenie za chwilę się spełni! Nie mogła doczekać się już kiedy ruszy galopem. Na poprzedniej lekcji uczyła się jaki trzeba dać koniowi by zagalopował ale jeszcze nie próbowała tego w praktyce.
- No to jak, jesteś gotowa na galop? – spytała z uśmiechem trenerka.
- Jestem! – z radością odpowiedziała Asia.
- W takim razie ruszaj! Pamiętasz jak przekazać koniowi że chcesz galopować?
- Pamiętam!
- No to dalej, pokaż co potrafisz!
Dziewczyna ruszyła szybszym kłusem, na zakręcie dała koniowi odpowiedni sygnał i… Ruszył! Rumak jechał spokojnym galopem, Asi bardzo się to podobało, czuła na twarzy pęd powietrza który rozwiewał koniowi grzywę, było cudownie! Przejechała kawałek galopem po czym zwolniła i przeszła do kłusa żeby koń się za bardzo nie zmęczył. Po jeździe poszła do stajni wyczyścić konia. Lubiła ten moment kiedy po jeździe mogła pobyć chwilę sam na sam z koniem, wyczyścić go, pogłaskać, dać marchewkę lub jabłko. Wyczyściła do czysta konia, co nie było łatwe bo był on biały a ponieważ było suche lato to w powietrzu było pełno pyłu, którego spora część podczas jazdy wylądowała na sierści zwierzaka. Mimo to Asia uporała się z czyszczeniem, wyszczotkowała wierzchowcowi sierść i wyczyściła mu kopyta bo było w nich pełno piasku który wczepił się tam gdy koń jeździł po piachu którym wysypany był teren do jazdy. Dziewczyna dała koniowi marchewkę na pożegnanie i wyszła ze stajni. „Ciekawe jak wyglądają konie które startują w zawodach i jak wyglądają ich boksy i cała stajnia w której są” – pomyślała Asia – „Ponoć gdzieś tutaj jest stajnia gdzie są takie konie. Pójdę jej poszukać”. Poszła rozejrzeć się po terenie należącym do stadniny. Zobaczyła pewien budynek stajni. Zawsze myślała że jest tu tylko jeden, ten w którym zawsze czyści konia. Był jednak też drugi. „To pewnie tutaj są konie do zawodów” – stwierdziła Asia i zdecydowała że pójdzie je obejrzeć. Weszła do stajni i zobaczyła na oko kilkanaście koni w boksach. Były piękne, wyglądały na szybkie i zwinne. Niektóre z nich miały przy tabliczkach z imieniem zawieszonych na drzwiach boksów przyczepione kolorowe rozety i złote medale które zdobyły wygrywając zawody. Były tam różne konie, jedne miały osiągnięcia w wyścigach, inne w ujeżdżeniu. Najwięcej jednak było mistrzów w skokach przez przeszkody. Asia chciała w przyszłości nauczyć się skakać ale nigdy nie myślała o prawdziwych zawodach w których wystąpiłaby na profesjonalnie trenowanym koniu. Może kiedyś wystartuje jednak w jakimś konkursie… Kto wie? Dziewczyna wyszła ze stajni i wróciła do domu. Opowiedziała rodzicom o tym jak galopowała i o koniach jakie widziała. Wszyscy stwierdzili że Asi idzie coraz lepiej i że może kiedyś wystartuje w prawdziwych zawodach. „To byłoby wspaniałe” – pomyślała Asia. Może rzeczywiście kiedyś wystartuję w jakimś pokazie czy konkursie… Nigdy nic nie wiadomo.
Parę tygodni później Asia świetnie galopowała, miała zacząć już naukę skoków. Długo na to czekała ale i bez tego kochała jazdę, sam galop był dla niej wspaniały. Pewnego razu pani Magda zaproponowała jej żeby spróbowała przeskoczyć przez niską na początek przeszkodę, na co Asia oczywiście z wielką chęcią się zgodziła. Na początek normalnie zagalopowała a potem skręciła w kierunku przeszkody i gdy była blisko dała sygnał koniowi a on wybił się mocno, przeleciał nad przeszkodą i wylądował płynnie po drugiej stronie.
- Bardzo dobrze! – pochwaliła trenerka Magda - Ta przeszkoda była niska, ale przez wysokie skacze się dokładnie tak samo, koń sam będzie wiedział czy odbić się mocniej czy lżej. Świetnie ci poszło, teraz tylko musisz dużo ćwiczyć a może będziesz mistrzynią w skokach! Za tydzień spróbujemy skoczyć trochę wyższą przeszkodę, może być?
- Oczywiście! – odpowiedziała Asia. Bardzo chciała nauczyć się jak najlepiej skakać
.

Na każdej lekcji trenerka trochę podwyższała przeszkody przez które Asia skakała. Nie była to duża różnica, prawie niezauważalna, ale z czasem przeszkody były już w miarę wysokie, mimo to Asia bez problemów je przeskakiwała, bardzo rzadko koń strącał kopytami kolorowe belki.
Niedługo później po wiosce rozeszła się informacja że w Krakowie odbędzie się konkurs skoków dla początkujących jeźdźców którzy nigdy wcześniej nie startowali jeszcze w zawodach. Pani Magda zaproponowała Asi by pojechała w tych zawodach na jednym ze skoczków ze stajni. Dziewczyna była zaskoczona i jednocześnie przeszczęśliwa. Pierwszy raz w życiu wystartuje w prawdziwych zawodach! Miały się one odbyć za miesiąc, Asia z panią Magdą trenowały więc przez ten czas skoki by dziewczyna dobrze przygotowała się do zbliżających się zawodów. Czas szybko minął i nadszedł dzień poprzedzający zawody. Asia czuła się przygotowana, właśnie szła do stajni po konia na którym będzie jechać, żeby załadować go do przyczepy i ruszyć na zawody. Wskazany jej koń był piękny, sierść miał brązową, wyglądała jakby błyszczała, podobnie lśniła czarna jak heban grzywa i ogon. Widać było że niedawno został dokładnie wyczyszczony. Popatrzyła chwilę na niego, po czym wyprowadziła go z boksu i podeszła z nim do przyczepy. Koń spokojnie szedł do momentu gdy miał wejść do środka. Wystraszył się przyczepy i stanął dęba jednak nie wyrwał się Asi, która wzięła pod uwagę że koń może się spłoszyć gdyż często tak się dzieje. Spróbowała drugi raz, tym razem zachęcając rumaka do wejścia marchewką, którą dała mu do powąchania i od razu po tym wrzuciła do przyczepy. Zaciekawiony przekąską ogier sam ruszył w stronę przyczepy i bez problemu do niej wszedł, znalazł marchewkę w słomie i zadowolony ze znaleziska ją schrupał. Dziewczyna zamknęła i zabezpieczyła przyczepę i ruszyli w drogę. Konkurs miał odbyć się dopiero następnego dnia ale lepiej być jak zresztą większość uczestników dzień wcześniej. Można potrenować z koniem na nowym terenie żeby się z nim oswoił i samemu można poćwiczyć skakanie przez tamte przeszkody, jak koń je będzie kojarzył to nie będzie bał się przez nie skakać co może mu pomóc uzyskać lepszy wynik i wyższe miejsce w zawodach.
Godzinę później Asia z panią Magdą były już na miejscu. Wyładowały konia z przyczepy i wprowadziły do przydzielonego mu boksu w stajni, po czym poszły obejrzeć tor z przeszkodami. Był pięknie przyozdobiony donicami z małymi, zielonymi krzaczkami po bokach kolorowych przeszkód oraz czerwonymi, lśniącymi wstęgami zawiązanymi na płocie okalającym parkur. Widać było że ktoś się postarał nad wyglądem toru. Efekt był wspaniały.
Następnego dnia w południe rozpoczęły się zawody. Tłum ludzi przyszedł je obejrzeć. Całe trybuny były pełne, niektórzy głośno dopingowali swoich faworytów, inni podziwiali występy wszystkich wierzchowców. Szybkie, silne i skoczne konie o różnych kolorach sierści, od białych jak śnieg, przez brązowe oraz czasami nawet łaciate, aż po czarne jak węgiel przeskakiwały niemal wszystkie przeszkody, niekiedy tylko któryś z nich strącał kolorowe belki, ale zaraz poprawiał się prze następnych skokach.
Asia ze swoim koniem o imieniu Dukat szykowała się już do startu. Za chwilę miała być jej kolej. Koń poprzedzający jej występ ruszył już na tor. Jej rumak był w świetnej formie, starannie wyczyszczony, wyglądał wspaniale. Ona sama także nie mogła doczekać się startu.
- Za chwilę twoja kolej - oznajmiła pani Magda – jak się czujesz przed pierwszym prawdziwym startem?
- Wspaniale, nie mogę się już doczekać!
W tej samej chwili rozległ się głośny odgłos trąbki oznajmiający że następny zawodnik może zacząć swój bieg.
- Powodzenia, na pewno świetnie ci pójdzie! – zapewniła instruktorka.
- Postaram się najlepiej jak umiem! – odrzekła Asia i ruszyła na tor.
Na sygnał popędziła konia, który od razu ruszył przed siebie, prosto na pierwszą przeszkodę. Gdy był już blisko oderwał się od ziemi i lekko przeleciał nad przeszkodą. Od razu na wprost była następna, podobna do pierwszej. Ona także nie sprawiła wierzchowcowi większego problemu, podobnie jak kilka następnych. Jednak jedna z przeszkód była o wiele wyższa od pozostałych, kawałek przed nią koń zaczął nerwowo rzucać głową, ale Asia poklepała go delikatnie i lekko popędziła naprzód. Ogier uspokoił się trochę, wziął rozpęd na przeszkodę, odbił się i wyskoczył wysoko w górę. Jego kopyto uderzyło lekko w belkę, dało się słyszeć jakby wygłuszone stuknięcie, drążek zachwiał się lekko, ale nie spadł na ziemię, choć niewiele brakowało. Przez widownię przeszły głośne brawa a koń lekko zastrzygł uszami nie spuszczając jednak wzroku z następnej przeszkody. W kilka chwil był już pod koniec trasy. Przed nim była ostatnia przeszkoda, gdy był już blisko niej wyskoczył w górę i przeleciał nad nią, miękko lądując po drugiej stronie. Niemal wszyscy widzowie bili brawo i głośnymi okrzykami dawali znać że popis Dukata i Asi bardzo im się podobał. I rzeczywiście mieli rację, ich pokaz był rewelacyjny i bezbłędny. Jak tylko Dukat z Asią zeszli z toru od razu wjechał tam nowy koń ze swoim jeźdźcem i zaczęli swój występ. Niedługo później wszyscy zawodnicy skończyli swoje przejazdy i przyszła kolej na ogłoszenie wyników i rozdanie nagród. Sędzia wyczytywał kolejno wszystkich zawodników, zaczynając od ostatniego miejsca a kończąc na pierwszym. Każdy koń który startował dostawał kolorową rozetę z okrągłą, białą tabliczką. Dla koni najlepszej trójki rozety miały tabliczki brązowe, srebrne i złote. Asia, podobnie jak wszyscy czekała w napięciu aż i ona zostanie wyczytana, lecz wciąż nie mogła się doczekać. W końcu została wyczytana, jako ostatnia. To oznaczało że wygrała! Śmiało wyszła razem z Dukatem po nagrodę. Rumak dostał błyszczącą, kolorową rozetę ze złotą tabliczką a ona złoty medal na biało-czerwonej wstążce. Gdy już było po wszystkim, wróciła razem z panią Magdą do domu.
- Nie mogę uwierzyć w to że wygrałam! – cieszyła się Asia.
- A jednak, zrobiłaś to! – uśmiechnęła się instruktorka – trzymaj tak dalej, coś czuję że kiedyś wystartujesz w mistrzostwach Polski, a może nawet świata!
Asia była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Fajnie jest wygrywać zawody, ale jeszcze lepiej jest przebywać z końmi. Teraz miała zamiar wyczyścić Dukata który podczas zawodów zabrudził się pyłem który wzbijał się w powietrze gdy biegł po wysypanym piaskiem torze. To zwycięstwo to w końcu w dużej części jego zasługa. Był bardzo odważny, zwłaszcza podczas skoku przez najwyższą przeszkodę.
Koń, jakby wiedział o czym myślała dziewczyna trącił ją lekko nosem i parsknął radośnie. Asia zaśmiała się i poszła z nim do stajni. Czyszczenie jednego z jej ulubionych koni będzie z pewnością wspaniałym zakończeniem tego niezwykłego, pełnego wrażeń dnia.


Autor: Dukat1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz