Opowiadania Ewy

,,Prawda jest bolesna'' – Ewa

Siedziałam w swoim pokoju przy kominku i ze smutkiem rozmyślałam :
- Dlaczego? Czy musiało się to zdarzyć właśnie mi??? Dotąd żyłam w tak wspaniałej i szczęśliwej rodzinie - moja głowa wyobrażała sobie coraz gorsze obroty tej sytuacji.
- Czemu?!
 W chwili, kiedy wyobraziłam sobie właśnie najgorszą scenę, do pokoju weszła moja mama. Ona zawsze umiała porozmawiać, pocieszyć, przytulić...
- Córeczko, znowu o tym myślisz?
- Tak mamo, nie mogę sobie z tym poradzić, dlaczego? Czemu mówicie mi to akurat dziś?! W moje 13 urodziny. A to miał być taki szczęśliwy dzień! - żaliłam się i czułam jak łzy spływają mi po policzku. - Zostałam adoptowana... Zawsze wydawało mi się, że mam prawdziwy dom, że jako jedna z nielicznych żyję będąc szczęśliwą. Myślałam, że mam prawdziwych rodziców... Okazało się, że jestem sierotą... Przygarneli mnie inni ludzie...

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' – Ewa (cz.2)

- Kochanie, kiedy Cię zobaczyliśmy, od razu chcieliśmy właśnie ciebie. Byłaś taka malutka i jeszcze nic nie rozumiałaś - rozczulała się mama. Naprawdę nie potrzebnie...
- ALE DLACZEGO NIE POWIEDZIELIŚCIE MI WCZEŚNIEJ, ŻE JESTEM ADOPTOWANA?!! - cała agresja wyszła ze mnie całym tchem.
- Baliśmy się, że nas znienawidzisz - odparła.
- Ale... Unikając rozmowy o tym i kłamiąc mi przez tyle lat w żywe oczy, jeszcze bardziej mnie zraniliście - łkałam.
- Przepraszamy - wyszeptała mama.

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' – Ewa (cz.3) 

- I co mi to teraz da? - pytałam.
- Dziecko, pogódź się z tym - uspokajała mnie mama.
- Nie jestem dzieckiem! - powiedziałam i wybiegłam z pokoju - Nawet nie wiedzą, jak bardzo mnie skrzywdzili ukrywaniem tego przede mną.
Wybiegłam z domu. Tym razem nie byłam już taka zła na rodziców, musiałam po prostu ochłonąć. Pobiegłam do mojej BFF i zapukałam. Otworzyła akurat Lilly czyli moja BFF.
- Cześć... - powiedziałam.
- Hej, co ty tu robisz? - zapytała.
- Mogłabym u ciebie przenocować? Proszę, to tylko jedna noc, a potem wrócę do domu.
- No... Dobrze, ale co się stało???

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.4) 

- Wiesz, wolałabym na razie o tym nie mówić... - powiedziałam. 
-  Ok, ale i tak mi kiedyś powiesz - uśmiechnęła się Lilly i weszłyśmy. 
- Spoko - odparłam. Dom Lilly był bardzo duży, ponieważ Lilly pochodziła z bardzo bogatej rodziny. Bardzo się cieszyłam że mogłam u niej przenocować. Oczywiście, moze nawet już jutro wrócę do domu - o tym jeszcze nie wiem. 
- Dzień dobry Lucy - powiedziała jej mama. 
- Dzień dobry - powiedziałam. 
- Przyszłaś do Lilly na noc? - zapytała. 
- Owszem - powiedziała tym razem Lilly i poszłyśmy do jej pokoju. Rozpakowałam się (a rzeczy u niej miałam naprawdę bardzo niewiele) i zaczęłyśmy rozmowę. 

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.5)

- Więc dalej nie powiesz co się stało? - ciągnęła Lilly.
- Boję się, że komuś to powiesz, albo że będziesz się ze mnie śmiać - powiedziałam.
- Czyli rozumiem, że to jakaś dotkliwa sprawa?
- Dokładnie! - ucieszyłam się. - I jeśli to ci nie przeszkadza, wolałabym ci na razie o tym nie mówić...
- Spoko - odparła - Ale wiesz, ze ze mną zawsze możesz pogadać?
- Pewnie.
- To super! - po tej rozmowie robiłyśmy jeszcze wiele ciekawych rzeczy, między innymi takich, których jeszcze nigdy w życiu a przynajmniej w domu, nie robiłam.
- Dobrze, że mam taką BFF - powiedziałam.

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.6)

-ja też się cieszę, że cię znam - uśmiechnęła się. Poszłyśmy spać. Jakoś nie mogłam zasnąć tej nocy. Ciągle myślałam. O wszystkim... Między innymi o tym, że niepotrzebnie robię z tego zdarzenia jakąś wielką aferę. Obudziłam się o 4:30. Lilly spała jeszcze jak zabita. Po cichu usiadłam i zaczęłam czytać książkę. Lilly obudziła się jak przewróciłam 23 kartkę.
- Cześć - powiedziała. - Co tak wcześnie? - spytała z uśmiechem.

Ciąg dalszy nastąpi... (sorry że takie krótkie)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.7)

- Po prostu... dużo myślałam tej nocy - rzuciłam i weszłam do łazienki.
- Aha... - powiedziała cicho Lilly - Lucy! Wszystko dobrze?!
-Ehh... Tak! Mówiłam Ci, że nie chcę o tym mówić - zdenerwowałam się.
- Dobra, dobra.
   Wyszłam z łazienki. Włączyłam laptopa. Weszłam na FB...
- Och!  - krzyknęłam.
- Co jest?!!!! - Lilly wystraszona wybiegła z łazienki.

Ciąg dalszy nastąpi... (brak weny)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.8)

- Yyy. Michał (ten chłopak który mi się podoba) zaprosił mnie do znajomych na FB i do mnie napisał!!!!!!!!!!!!!!!!! - wykrzyknęłam.
- O Jezu - Lilly upadła na krzesło. - To ja tutaj biegnę jak najszybciej bo myślę że coś się stało, a tu takie..!
- Stało się,stało - odparłam uśmiechnięta.
- To jest nie ważne - odparła.
- Ale, to nie to jest w tym wszystkim najlepsze. Żebyś wiedziała, co on napisał!!!
- Ehh... Dobra, słucham.
-,,Czesici Lusi. Widziałem cie we szkole. Jestesi sóper. Morzemy śę spotkaci?:)-wyrecytowałam.
- Ehh... Zerówczak jakiś czy co? - zapytała Lilly, krztusząc się ze śmiechu. - Jak oni go dopuścili do gimnazjum?!
- On jest po prostu analfabetą - powiedziałam. - Co cię tak śmieszy? - spytałam zdziwiona.

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.9)

- Oj tam, oj tam. No sorry - powiedziała Lilly. Jednak ja już nie zwracałam na nią uwagi, ponieważ byłam pochłonięta odpisywaniem chłopakowi.
,,Oczywiście że tak! Kiedy? :) ''
- Ehh, ty na prawdę wiesz co robisz? - pytała Lilly,
- No, a co w tym złego? - zapytałam. Rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi. Lilly pobiegła, a ja zostałam w jej pokoju.
- Dzień dobry! Jest tu Lucy?! - usłyszałam zdenerwowany głos... mojej mamy!!!

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.10)

 Nie wiedziałam co mam robić. Zamknęłam się na klucz w ubikacji u znajomej wam już mojej koleżanki. W sumie, to chciałam już wrócić, ale bałam się, jak zareaguje na tą kilkudniową ucieczkę moja mama.
- Niestety, nie było jej u nas - usłyszałam z radością głos Lilly. Mama już miała odchodzić, gdy nagle nadeszła mama mojej BFF.
- Przepraszam bardzo, pani córka Lucy jest na górze - powiedziała. Usłyszałam zrezygnowane westchnięcie Lilly,

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.11)

Słyszałam już kroki mojej mamy na schodach. Po kilkunastu sekundach zapukała do drzwi.
- Tak? - zapytałam otwierając drzwi i wysilając się na uśmiech. Mama nie wyglądała na zbyt szczęśliwą.
- Czy mogę prosić o wytłumaczenie?! - zapytała ze zmarszczonymi brwiami i groźną miną.
- Mamo... bo ja tylko... się.... uczyłam! Odrabiałyśmy lekcje! - powiedziałam z ulgą że cos wymyśliłam.
- 3 dni? Pomyśl, co ty pleciesz. Musiałam za was świecić oczami w szkole! - krzyknęła mama.
- Przepraszam... Pomyśl, co ty byś poczuła, jeśli nagle, w swoje urodziny, dowiedziałabyś się że jesteś adoptowana. To, miał być... - rozpłakałam się.
Mama przytuliła mnie i czułam, że się już nie gniewa. Po kilku minutach zeszłyśmy na dół. Pożegnałam się z Lilly i z jej mamą.
''przynajmniej próbowałam...'' - szepnęła na pożegnanie przyjaciółka.
- Potem poszłyśmy z mamą na lody i na spacer po parku, Nagle do mojej mamy zadzwonił telefon.
''nie chwal dnia przed zachodem słońca'' - pomyślałam.

Ciąg dalszy nastąpi...
~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.12)

Po wyglądzie twarzy mojej mamy widać było że to nic szczęśliwego.
- Kochanie... twój tata jest w szpitalu - z trudem powiedziała mama. Zamarłam.
- Mmmm,, możee to jakaś pomyłka? - nie mogłam w to uwierzyć.
- Jutro wyjeżdżamy za granicę. Musimy jak najszybciej tam dojechać.
- Mmmamo a szkoła? - nie dowierzałam.
- Zwolnię cię. Tata jest teraz najważniejszy - powiedziała mama, wybierając numer mojej wychowawczyni....


Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.13)

   Po krótkiej rozmowie z wychowawczynią poszłyśmy z mamą do domu. Gdy tylko weszłyśmy do domu, mama zabrała się za kupowanie biletów na samolot, a ja pobiegłam do mojego pokoju, aby spakować się. Po 2 godzinach byłyśmy gotowe. Miałyśmy samolot na następny dzień o 8.00 rano. Nie byłam już w stanie nic robić. Położyłam się do łóżka i od razu zasnęłam. Obudziłam się o szóstej rano. Spakowałam laptopa do torby i poszłyśmy na lotnisko. Po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Poczekałyśmy chwilę i wsiadłyśmy do samolotu.
- Mamo, a co właściwie jest tatowi?  - zapytałam.
- Wypadek... - powiedziała mama.
  Wróciłam do słuchania muzyki przez MP3. Potem jednak poczułam się taka zmęczona, że znów zasnęłam. Gdy się obudziłam, byliśmy już prawie na miejscu.
- Myślałam, że umarłaś - zażartowała moja mama, która przez cały czas usiłowała rozluźnić atmosferę.
Wysiadłyśmy z samolotu. Moja mama zadzwonił do taty, który podał nam adres. Gdy byliśmy na miejscu, przywitałam się z tatą, a potem stwierdziłam że rodzicom przydałoby się trochę samotności. Swoją drogą tata  wyglądał strasznie. Po chwili przypomniałam sobie o Michale. Zajrzałam na FB.
- Może być dziś? O 18.0? <: - brzmiała krótka odpowiedź od kolegi.
- Yyy, to nie jest najlepszy pomysł. Nwm kiedy będę w domu - odpisałam i dopisałam po chwili:
- Nie chcę wyjaśniać szczegółów, to może trochę potrwać :)

                                                                               ~~~
Mama wyszła z sali. Teraz musiałyśmy szukać hotelu, który mógłby nas przygarnąć. Poszłyśmy na zakupy a potem znalazłyśmy hotel. Zamieszkałyśmy pod piątką. Zaczęłam się rozpakowywać.


Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.14)

Najpierw poukładałam pamiątkowe figurki. Było ich dosyć dużo. Potem ułożyłam starannie książki i albumy ze zdjęciami. Tak po kolei wędrowały kolejne przedmioty i półki zapełniały się. Moja mama również nie próżnowała.
Nasze mieszkanie było trzypokojowe. Wygód nie miałyśmy - sypialnia z dwoma łóżkami, kuchnia i łazienka. Wszystko w mikroskopijnych rozmiarach.
- Pomyśleć,że ludzie muszą tak  przez całe życie - myślałam.
Gdy wszystko poukładałyśmy i rozłożyłyśmy, mama zrobiła obiad a ja poszłam obejrzeć miasto.
Ogromne ulice, wielkie pomniki, urzędy, fontanna, park - prawie nie różniły się od naszego rodzinnego miasta. Jednak, było w tym coś takiego, że chciało się tu zostać na zawsze
- Wow - powiedziałam tylko.
Jednak po chwili przypomniałam sobie nasze mieszkanie tu i odechciało mi się.
Poszłam do parku. Usiadłam koło fontanny i zamyśliłam się. Z zamyślenia wyrwała mnie jakaś kobieta.

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz.15)

Mówiła coś do mnie bardzo szybko i po innym języku.
- No tak... - pomyślałam. - Przecież jesteśmy za granicą.
Pokazałam jej rękami, że nic nie rozumiem. Wtedy pociągnęła mnie za sobą i zanim zdążyłam się powstrzymać, wpakowała mnie do jakiegoś auta, prawdopodobnie taksówki. Równie niezrozumiale rozmawiała z prowadzącym samochód szatynem. Ten uśmiechnął się i ruszył w stronę przeciwną mojemu hotelowi. Napisałam mamie SMS-a ''Nie wiem czy zdążę wrócić przed kolacją.'' Po chwili przyszła odpowiedź: '' Gdzie ty jesteś?!'' i właśnie wtedy padła mi bateria. Taksi zatrzymało się. Wysiadłam razem z kobietą i poszłyśmy prosto alejką. Miała może koło pięćdziesiątki, siwawe włosy do ramion i była ubrana jak dama. Zatrzymałyśmy się przed wielkim domem. Po wejściu, Bella (bo tak się nazywała) rozmawiała z jakimś facetem. Wtedy wykonywał bardzo szybkie i jakieś dziwne ruchy rękami w moim kierunku.
- O Matko! - szepnęłam. Chłopak najwyraźniej usłyszał i o dziwo! zrozumiał, ponieważ popatrzył z politowaniem na Bellę.
- Witaj - powiedział po Polsku. - Mama (wskazał na Bellę) pomyślała że jesteś głucho-niema, a miała ci podobno coś ważnego do powiedzenia. Bo nie odzywałaś się do niej... A ja na szczęście jestem tłumaczem więc przekażę ci wiadomość.
- Nie rozumiałam co do mnie mówi. Próbowałam się porozumieć za pomocą gestów - odparłam.
- Więc, ona mówi że po miasteczku w którym mieszkasz, grasują jacyś bandyci... A tak poza tym jestem Jack... Hej! Co się stało? Czekaj!

Ciąg dalszy nastąpi...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

,,Prawda jest bolesna'' - Ewa (cz. 16)

Nie wiedziałam co mam robić... Biegłam szybko ulicą. Łzy spływały mi po policzkach. Może jeszcze nic się nie stało, ale wszystko może się zdarzyć. Słyszałam kroki Jack'a za sobą. Nie odwracałam się. Po godzinie marszu, bo przecież nie biegłam przez godzinę, w końcu nie jestem w tym zbyt dobra, zobaczyłam przed oczami wejście do miasta. Policja biegała wszędzie wokół, tłum ludzi powoli cofał się w moją stronę. W nim dojrzałam mamę. O nie! Żeby tylko nic się nie stało! Ona... miała łzy w oczach. Podbiegłam do niej i przytuliłam ją.
- Mamo! Co nieco wiem, ale co się tu stało?
- No więc ci bandyci... Oni... podłożyli bombę pod szpital. Trzeba było odłączać wszystkich pacjentów od respiratorów i innych maszyn, przez to parę osób umarło i parę walczy o życie... W tym twój ojciec - mamie głos się załamał. - Nie może jeszcze samodzielnie oddychać.
Oczy robiły mi się coraz większe...
- I... Czyli... Teraz w każdej chwili może być wybuch? - pytałam.
- Nie chcę cię martwić córciu, ale tak... Miejmy nadzieję że sprawa obróci się w dobrym kierunku. Módlmy się o dobre rozwiązanie tej sprawy.
- Żeby tylko wszystko się ułożyło!  - wykrzyknęłam.

Ciąg dalszy nastąpi...

2 komentarze:

  1. Teraz uwagi do każdej z osobna ;) Ciekawy styl. Wrzucasz czytelnika od razu na głęboką wodę (coś się dzieje gwałtownego, diametralne zmiany w życiu bohaterki) ale starasz się utrzymywać w niepewności dalszy ciąg zdarzeń i nie jest przewidywalnie :) W oczy trochę razi ilość powtórzeń. Używaj synonimów, nie tylko jednego imienia, nie wyłącznie BFF, zamieniaj to, baw się słowami, eksperymentuj z określeniami :) Przy okazji poprawia to też zasób słów na przyszłość :D Kolejna uwaga to rozpoczynanie zdania po myślniku w dialogach. Zwróć na to uwagę jak czytasz książki. "- To jest poprawnie! - zawołała radośnie." ale "- Cieszę się, że cię mam. - Po tej rozmowie poszłam do kuchni po kanapkę." jeśli określasz, że ktoś coś powiedział i jak to zrobił, jest z małej litery. Ale jeśli nie określasz samej wypowiedzi tylko przechodzisz do innych czynności, jest to już osobne zdanie i powinno być wielką ;) Powodzenia Ewo z dalszym pisaniem :)

    OdpowiedzUsuń