,,A ty mówisz, ze nienawidzisz swego życia?'' - Debora
To zaczęło się miesiąc po dokuczaniu mi. Mama zawsze marzyła pomóc
innym. Więc na jej życzenie poszliśmy do domu dziecka. Zobaczyłam w kącie
dziewczynkę w moim wieku i trochę starsze od niej dzieci, które jej dokuczały:
popychały, szarpały. Pomyślałam chwilkę i powiedziałam mamie i tacie:
-Ta dziewczynka jest taka jak ja: odpychana. Byłaby
najlepszą siostrą na świecie! Weźmiemy ją???
-dobrze słonko. Ciekawe jak ma na imię?-powiedział tatuś
-pójdę się zapytać- odpowiedziała mamcia.
Okazało się, że ma na imię Łucja i jest taka sama jak ja-nie
dosłownie. Tak daliśmy z mamą i tatą jej rodzinę.
[...]
Teraz ja i Łucja mamy 13 lat. Płaczemy nawet w tym wieku
codziennie wieczorem… dlaczego? Ponieważ nikt nie ma takiego życia jak my!
Znaczy się ja i Łucja. Jak już wiecie mamy rodziców po rozwodzie. Ale to nie
wszystko! Mamy też brata który ma na imię Maciek! Maciek ma 1rok. Jest naszym
przyrodnim bratem… mamy tego samego tatę ale mamusie mamy inne. Mama z kolei
też ułożyła sobie życie. Znalazła sobie chłopaka który ma syna i córkę! A ta
córka[no zgadnijcie kto to?] Kaśka!... a jego syn ma już 19 lat i ma na imię
Szymon. Mieszkamy w dwóch domach . tydzień u taty i tydzień u mamy. Ja i Łucja
nie wiemy gdzie jest nasz dom, rodzina, życie!!! I znów płaczemy! Masakra!
Boję się każdego następnego dnia! Do tego Kaśka nam
dokucza!! Łucja jest smutna że ją oddadzą. Ja tego nie chce ale KAŚKA jest taka
okropna że naopowiadała swojemu tacie bzdur o nas i powiedziała nam że JEJ tata
namówi NASZĄ mamę aby oddała Lusię!!!!!! Płąkałąm całą noc i z każdym dniem
było gorzej. Nie wiem co napisać... wszystko już wiesz Pamiętniczku. Najgorsze
jest to że nikt nie rozumie naszych uczuć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Pomyśl'' - Debora
Ludmi ma teraz 17 lat. Wyprowadziła się z domu w wieku 16 lat.
Ludmiła wprowadziła się do Blanki tak jak Vanessa. Chodziły nad jezioro i się
kąpały. Vanessa nadal nie lubi Ludmi i chce się jej pozbyć. Jak w piątek poszły
nad jezioro Blanka była przeziębiona i nie mogła pływać. Ludmi i Vanessa
pływały. Vanessa wiedziała, że Ludmi umie pływać tylko na płytkiej wodzie i że
boi się głębokiej, miała więc do niej pewne plany.
[...]
W tym samym czasie: Vanessa pobiegła do swojego domu, a nie do
Blanki. Weszła, usiadła w koncie i zaczęła jeszcze mocniej płakać,
przeżywać to co uczyniła, jednym słowem miała wyrzuty sumienia. Myślała i
płakała bardzo długo, co jakiś czas wykrzykiwała te słowa:
-Co ja zrobiłam!!! Jestem okropna!!!Nawet nie wiem czy ona
żyje!!!
Myślała też, nie mówiąc tego na głos:
-Czy Blanka mi wybaczy, za moje nieumyślne zabicie jej
koleżanki ? A jeśli ją uratowała, to czy będzie mnie jeszcze lubiła? A co z
Ludmiłą?
Nie chciała tak myśleć, lecz to było silniejsze.
[...]
3 lata później po wspólnej rozmowie:
Ludmiła- Każdy powinien mieć na coś szansę. Ja wybaczam, bo
wyobrażam sobie siebie w takiej niezręcznej sytuacji.
Blanka-Ja bym nie dała, a czy nie chcesz jej zrobić na
złość?
Ludmiła-Ona już ma swoją nauczkę. Ona ma wyrzuty sumienia
to wystarczy. I nic więcej nie potrzebuje, a zresztą ja nie jestem taka jak ty
lub ona, ja się nie mszczę. Każdy popełnia błędy, nawet ja, ale każdy też ma do
tego prawo i nie zawsze robi to specjalnie dlatego ja daję każdemu szansę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Ach te myśli…'' - Debora
-myślę o tym każdego dnia, każdej nocy...
-o czym myślisz
-o czasie... może myślisz ze to dziwne ale skuteczne...
myślę co było co jest co się może zdażyć i jak ja to mogę zmienić na lepsze...
-mądre. Ale taka nastolatka jak ty Zuzanno nie powinna
myśleć o takich rzeczach jak starsi.
-ale gdyby kazda nastoatka tak myślała, czy świat nie był by
dla wszystkich udreką? pomyśl
-nie sądziłem że głowa 14-latki może coś takiego wymyślić
-to co myślałeś???
[...]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,A ty mówisz, że nienawidzisz swego życia?'' – Debora (cz.2)
Lusia jest kochaną dziewczynką ale dziś w szkole przesadzili… jak
można tak kogoś skrzywdzić???
Usiadłysmy w ławce i dowiedziałyśmy się, że na godzinie
wychowawczej na której nas nie było, wczoraj pani rozmawiala o tym, że Lusia
została adoptowana przez nas. Pani opowiedziała im też historie Lusi jak
trafiła do domu dziecka… teraz najgorsze:
teraz wszyscy nie dawali spokoju Łucji i mnie, śmiali się z
nas i pod nosem obgadywali. Łusia biedna się rozpłakała ja ją pocieszałam. Gdy
pani weszła do klasy szbko wytłumaczyłyśmy dlaczego moja siostra płacze
iposzłyśmy do szkolnej, damskiej toalety pogadać i przemyć twarz od łez.
Zaczełyśmy rozmowe:
- Łusia-zaczełam- nie przejmuj się nimi, ci co robią
przykrość innym są głupi, a jak będzie trzeba to przepiszemy się do innej
klasy.
-aa. . aale jj. . a ni. . ee chce spra. . wiać prob. .
lemu-odpowiedziała jąkając się.
-jakiego problemu. Nie żartuj ty nie sprawiasz problemu.
Jesteś częścią naszej rodziny, a rodzina pomaga sobie nawzajem.
-Cieszę się, że znalazłam tak miłą i kochającą rodzinkę.
-odpowiedziała już spokojniej. Przytuliłyśmy się i wróciłyśmy do klasy.
Dowiedziałyśmy się, że wszyscy dostali uwagi. Każda
dziewczyna i każdy chłopak musiał po kolei przepraszać Lusie. Już po koszmarze…
chyba…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' – Debora
-Ale mamo! jak możesz mi to robić!
-Nie mam ochoty z tobą dyskutować.
-Ale dlaczego akurat to!
-Nie będę się tłumaczyć 12-latce z moich decyzji.
-Ale ta decyzja jest ze mną związana!
-Słuchaj! Nie chodzisz już na konie i bez dyskusji
-ale dlaczego?! odganiasz i zabraniasz mi się spotykać z
końmi! to moja pasja! moje miejsce na ziemi!
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' – Debora (cz.2)
-Mamo! Błagam proszę co mam zrobić abyś mi pozwoliła dalej
rozwijać pasję z końmi! Dobrze wiesz jak zależy mi na mojej ulubionej klaczy:
Burzy <3
-wiem ale nie chce byś cierpiała tak jak ja! Bez potrzebnie
w ogóle cie tam zabierałam.
-mamo ale co się stało?
-kochanie ja robię to dla twojego dobra!- mama zaczyna
płakać
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.3)
-Mamo! nie płacz... co się dzieje? -chciałam uspokoić mamę.
-Bo.... - zaczęła, wciąż płacząc mama.- ja jestem z rodziny patologicznej. Na szczęście w końcu trafiłam do miłego domu dziecka... miałam 3 rodziny zastępcze. z czego tylko 1 dobrą... twoja babcia tam mnie dobrze traktowała, pomagała. tak trwało to moje życie. ... - mama zaciągnęła nos i dalej mówiła- mama, czyli twoja, teraz babcia zabrała mnie raz na jazdy konne. Tak się zaczęła moja przygoda z końmi :) ale miło nie było jak z koni mnie porwano... konia na moich 12-letnich oczach męczono a mnie trzymano uwiązaną... lecz ten umęczony koń w końcu pojechał chciał uciekać i mi pomógł... bardzo go kochałam... lecz gdy wreszcie uciekaliśmy ... padł. a ja razem z nim... umarł... a mi groziło kalectwo po kilku dniach bez picia, jedzenia, spadnięciu z konia i przeżyciu jego śmierci. dziwi cię pewnie jak to możliwe że ze stadniny ktoś mnie ukradł... mogłam wtedy jeździć gdzie chcę... nie tylko w stajni... -mama się znów rozpłakała.
-mamo... bo ja nie wiedziałam... przepraszam... ale ja nie jeżdżę nigdy sama... przecież zawsze jest kilka pań i rodzice... radzę sobie... poradzimy sobie... tylko nie płacz... proszę... jak mogę ci pomóc??? - byłam sparaliżowana - mamo? co jest? halo? odpowiedz! TATO!!!!!! Mama!!! coś się stało! TATO!!!!
ciąg dalszy nastąpi ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.1)
21 styczeń (czwartek)
Nie uwierzysz co się dziś wydarzyło! (tak piszę do ciebie Dzienniczku!) Jak już wiesz jestem zaproszona na imprezę do Maćka! Nie wiem co o tym myśleć… ( nie lubię myśleć) no wiesz wszyscy mówią , że to chłopak nie dla mnie ale mu na mnie zależy i mi nawet też… rozumiesz… tylko ta głupia Julia mi w tym przeszkadza… on jej nie lubi…. Choć jest znana i nakłada 100 warstw cieniu i błyszczyku choć tak jak ja ma tylko 12 lat. Nie wiem czy ja, cicha 12-letnia Zuzia może liczyć na jakiekolwiek wsparcie… tylko Łucja-moja najlepsza przyjaciółka jest ze mną! Ale jeszcze nie opowiedziałam ci co się dziś zdarzyło! Długo rozmawiałam z Maćkiem … nawet teraz z nim sms-uje i cały czas mi mówi , że Jula też do niego pisze…. MASAKRA boje się co jutro się stanie…. A po jutrze już impreza u M (tak czasem będę pisać ;) ,,M’’ to Maciek) a Jula namawia i wyłudza od niego zaproszenie…. Doradzisz mi coś?
22 styczeń (piątek)
Po drodze do szkoły spotkałam M <3 gadaliśmy całą drogę… ale w szkole już wcale ja się strasznie wstydzę coś mówić jak inni patrzą… to straszne…. Ale później spotkałam Julie a ona mnie straszyła , że mam się od niego odczepić…. Bo mnie zniszczy… właściwie nie ma co niszczyć bo sławna nie jestem… a ty co o tym myślisz? To już jutro! Ale złą wiadomością jest to , że… Julia dostała zaproszenie… co robić??? Teraz jestem w szatni… nie wiem… Łucja jest ze mną
teraz już godzina 17;15 a ja nadal nie mam stroju na jutro! Jeszcze do tego Zosia mi przeszkadza (moja głupia siostra) Ale Łucja jest se mną i mi doradza bo przecież ona też jest tam zaproszona! Na szczęście już mamy stroje mój jest niebiesko żółty. To bluzka i dżinsy. Bluzka żółta a spodnie niebieskie. Łucja ma sukienkę w kolorze ciemnego różu. Jest piękna. Lecz od tych wrażeń zapomniałyśmy odrobić lekcji a już 21;07… Na szczęście Łucja zostaje na noc do niedzieli więc zrobimy to razem! Mamy do zrobienia:
1. Lekcje: Matme, polak i przyrę
2.przygotować się na jutrzejszą imprezę która zaczyna się o 15;30
3. Dobrze się bawić!
to nie takie proste…. Ale ja już idę spać bo jest 23:09 Do jutra dzienniczku!
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.4)
-Tato! co mamie jest? powidz coś! ratuj ją! tato!
-Córciu spokojnie już dzwonię po karetkę wszystko będzie ok. Na razie nie wiem co siś dzieje...
-Ale mama wyzdrowieje?-byłam zrozpaczona...
-halo? karetka? proszę przyjechać pod adres: Ulica: Płocka 45/17 żona straciła przytomność nie wiadomo z jakiej przyczyny...- rozmawiał tata- tak oddycha...
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.2)
23 syczeń (sobota)
Jest dopiero 13… właśnie dokańczam z Zosią i Łucja drugie śniadanie… jeszcze całe 2 i pół godziny do imprezy… chyba nie wytrzymam… Aż trzęsę się ze strachy na myśl , że coś pójdzie nie tak. Pewnie myślisz dzienniczku , że to impreza urodzinowa i , że nie kupiłam prezentu. Aha! Mylisz się, to zwykła impreza! Ale i tak daję mu coś niezwykłego. Jest opakowane i dopiero jak to sam w domu bez nikogo otworzy i mi podziękuje to ci napiszę co to jest. Umierasz z ciekawości? JA TEŻ! Ale nie z tego samego powodu ja umieram z ciekawości jaką minę zrobi jak to zobaczy… Nawet Łucja nie wie co to więc nie jesteś sam! Dobra już jest 15;02 więc idę się przebrać
O Masaker!!! Teraz właśnie płaczę w toalecie u Maćka… bo Julia mnie okropnie upokorzyła…. Było dużo przysmaków i dekoracji… biegłam aby dać Maćkowi prezent bo troszkę się spóźniłam gdy Julia i jej ‘psiapsióły’ podstawiły mi nogę!!!! ja spadłam na stół który się przewrócił a dekoracje jak domino też zaczęły spadać dałam tylko szybko prezent w ręce Maćka i uciekłam do toalety. Wciąż słyszę głosy Juli:
-Co za ciamajda. Maciek nic ci nie jest? Zepsuła ci impreze. Mogę jakos pomóc? Jak ona mogła!
Lecz macie wciąż był przy drzwiach toalety razem z Łucją i prosili abym wyszła. M co chwilkę mówił , że nic się nie stało. Ale ja wiem , że wszystko zniszczyłam… wszyscy się rozeszli oprócz Juli i Łucji no i oczywiście Maćka w końcu to jego dom… dobra idę z tąd wyjdę nie zależnie co się stanie wychodzę z łazienki. Później ci jeszcze opowiem.
teraz jestem już z Łucją w domu… jest lepiej ale wciąż mi smutno… bo jak wyszłam to Julia tam mówiła:
-widzisz Maciusiu! Co za ciamajda! W kiblu się zamknęła i nawet pomóc posprzątać nie chce!
a ja na to! :
-Maciek przepraszam! Ja nie chciałam! Wszystko posprzątam! Przepraszam…
a on na to <3 :
-Zuziu no coś ty! Nic się nie stało! Nawet fajnie się stało bo nudno było! Jesteś super a ty Julia przestań gadać. Wiem , że podstawiłaś jej nogę . A teraz do widzenia!
wyrzucił ją za drzwi… aż się zdziwiłam…przecież to ja zrobiłam bałagan…. Mnie powinien wyrzucić… ale potem Łucja poszła do toalety a on wziął to swojego pokoju i tam otworzył prezent ode mnie miał zadowoloną minę i Łucja przyszłą i jeszcze do 20;14 byłyśmy tam a ty nadal nie wiesz co to za prezent… to było pudełeczko a w nim serduszko. Sama zrobiłam… chyba to dość wrażeń na dziś… Idę z Łucją już spać…
24 styczeń (niedziela)
właśnie Łucja odjechała… męczyłam się z Zosią bo zabrała mi mój pamiętnik… przeczytała 1 stronę ale tam to tylko się przedstawiałam… NA SZCZĘŚCIE… bo gdyby przeczytała o M to wszystkim by powiedziała… miałabym już skończone życie… ale tak się nie stało
25 Styczeń(poniedziałek)
O Boże!!! Nie uwierzysz dzienniczku! M….. Zgadnij! Napiszę ci później a ty się namyśl
Dobra pewnie nie możesz się doczekać aż ci napiszę…. Pewnie się domyślasz… bo M… M mi powiedział , że chce abym ja była jego dziewczyną…. Co ty na to? Powiedziałam , że… myślisz pewnie , że powiedziałam TAK. Wcale nie! powiedziałam , że pomyślę i , że nie jestem dziewczyną dla tak fajnego chłopaka. Wszystko słyszała Julia i się wtrąciła , że mam racje (pierwszy raz w życiu przyznała mi rację) ogółem fajnie by było być jego dziewczyną…. Ja się w tej rozmowie wycofałam lecz on mnie złapał za rękę i zatrzymał… i wtedy pocałował mnie w policzek… Julia z zazdrości omal nie wybuchła ale natychmiast mnie odepchnęła i wzięła Maćka za rękę lecz on jej nagadał , że ma się od nas odczepić… ja wciąż nie mogłam się otrząsnąć… Julia zrobiła mu wykład:
-Ale jak możesz woleć tą śmierdzącą, nie pomalowaną, brzydką ciamajdę ode mnie? Ja jestem sławna w szkole piękna i zawsze sobie radze. Kochany Maciusiu pomyśl
i oczywiście zrobiła ten swój szyderczy głupi uśmieszek z 100 warstwami błyszczyku na ustach! ale Maciek wziął mnie ponownie za rękę, zabrał mnie w kąt i ponownie zapytał czy chcę być jego dziewczyną a ja go przytuliłam i powiedziałam TAK!!! ale powiedziałam , że Julia mnie straszyła , że mam się od ciebie odczepić… ona nie da nam spokoju… ale Maciek powiedział , że nie odstąpi mnie na krok aż do mojego domu więc nie mam się czego bać! jestem taka szczęśliwa…. Jutro po lekcjach znów przychodzi do mnie Łucja i na szczęście tym razem Zosi ani Juli nie będzie… Zosia idzie na plaz zabaw a potem do swojej koleżanki a Julia nwm … w każdym razie nie będzie jej z nami Rozmawiałyśmy o wszystkim… superowe chwile... ale niestety idziemy już spać więc do jutra!
25 styczeń (wtorek)
Już po szkole tym razem nie jestem z Łucją lecz ze swoją siostrą i przeszkadza mi odrobić lekcje jutro idę ze dziewczynami z klaczy do pizzerii ,,Ty i pizza razem!’’ już nie mogę się doczekać…. Na pewno wezmę cię dzienniczku ze sobą
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.5).
-proszę pana-zaczęłam rozmowę z Lekarzem- co będzie z moją mamą???
-na razie jest dobrze ale jeszcze około 1-2 dni będzie nie przytomna.... dochodzimy na razie co jej jest...
-dobrze ale będzie żyła?
-postaram się :)
-ma żyć! rozumiesz?
-córuś! grzecznie!
-ok ok jest oooooooook....
pib,pib!!!
-to od mamy? coś się dzieje- pytałam
ciąg dalszy nastąpi...
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.3)
-Mamo! nie płacz... co się dzieje? -chciałam uspokoić mamę.
-Bo.... - zaczęła, wciąż płacząc mama.- ja jestem z rodziny patologicznej. Na szczęście w końcu trafiłam do miłego domu dziecka... miałam 3 rodziny zastępcze. z czego tylko 1 dobrą... twoja babcia tam mnie dobrze traktowała, pomagała. tak trwało to moje życie. ... - mama zaciągnęła nos i dalej mówiła- mama, czyli twoja, teraz babcia zabrała mnie raz na jazdy konne. Tak się zaczęła moja przygoda z końmi :) ale miło nie było jak z koni mnie porwano... konia na moich 12-letnich oczach męczono a mnie trzymano uwiązaną... lecz ten umęczony koń w końcu pojechał chciał uciekać i mi pomógł... bardzo go kochałam... lecz gdy wreszcie uciekaliśmy ... padł. a ja razem z nim... umarł... a mi groziło kalectwo po kilku dniach bez picia, jedzenia, spadnięciu z konia i przeżyciu jego śmierci. dziwi cię pewnie jak to możliwe że ze stadniny ktoś mnie ukradł... mogłam wtedy jeździć gdzie chcę... nie tylko w stajni... -mama się znów rozpłakała.
-mamo... bo ja nie wiedziałam... przepraszam... ale ja nie jeżdżę nigdy sama... przecież zawsze jest kilka pań i rodzice... radzę sobie... poradzimy sobie... tylko nie płacz... proszę... jak mogę ci pomóc??? - byłam sparaliżowana - mamo? co jest? halo? odpowiedz! TATO!!!!!! Mama!!! coś się stało! TATO!!!!
ciąg dalszy nastąpi ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.1)
21 styczeń (czwartek)
Nie uwierzysz co się dziś wydarzyło! (tak piszę do ciebie Dzienniczku!) Jak już wiesz jestem zaproszona na imprezę do Maćka! Nie wiem co o tym myśleć… ( nie lubię myśleć) no wiesz wszyscy mówią , że to chłopak nie dla mnie ale mu na mnie zależy i mi nawet też… rozumiesz… tylko ta głupia Julia mi w tym przeszkadza… on jej nie lubi…. Choć jest znana i nakłada 100 warstw cieniu i błyszczyku choć tak jak ja ma tylko 12 lat. Nie wiem czy ja, cicha 12-letnia Zuzia może liczyć na jakiekolwiek wsparcie… tylko Łucja-moja najlepsza przyjaciółka jest ze mną! Ale jeszcze nie opowiedziałam ci co się dziś zdarzyło! Długo rozmawiałam z Maćkiem … nawet teraz z nim sms-uje i cały czas mi mówi , że Jula też do niego pisze…. MASAKRA boje się co jutro się stanie…. A po jutrze już impreza u M (tak czasem będę pisać ;) ,,M’’ to Maciek) a Jula namawia i wyłudza od niego zaproszenie…. Doradzisz mi coś?
22 styczeń (piątek)
Po drodze do szkoły spotkałam M <3 gadaliśmy całą drogę… ale w szkole już wcale ja się strasznie wstydzę coś mówić jak inni patrzą… to straszne…. Ale później spotkałam Julie a ona mnie straszyła , że mam się od niego odczepić…. Bo mnie zniszczy… właściwie nie ma co niszczyć bo sławna nie jestem… a ty co o tym myślisz? To już jutro! Ale złą wiadomością jest to , że… Julia dostała zaproszenie… co robić??? Teraz jestem w szatni… nie wiem… Łucja jest ze mną
teraz już godzina 17;15 a ja nadal nie mam stroju na jutro! Jeszcze do tego Zosia mi przeszkadza (moja głupia siostra) Ale Łucja jest se mną i mi doradza bo przecież ona też jest tam zaproszona! Na szczęście już mamy stroje mój jest niebiesko żółty. To bluzka i dżinsy. Bluzka żółta a spodnie niebieskie. Łucja ma sukienkę w kolorze ciemnego różu. Jest piękna. Lecz od tych wrażeń zapomniałyśmy odrobić lekcji a już 21;07… Na szczęście Łucja zostaje na noc do niedzieli więc zrobimy to razem! Mamy do zrobienia:
1. Lekcje: Matme, polak i przyrę
2.przygotować się na jutrzejszą imprezę która zaczyna się o 15;30
3. Dobrze się bawić!
to nie takie proste…. Ale ja już idę spać bo jest 23:09 Do jutra dzienniczku!
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.4)
-Tato! co mamie jest? powidz coś! ratuj ją! tato!
-Córciu spokojnie już dzwonię po karetkę wszystko będzie ok. Na razie nie wiem co siś dzieje...
-Ale mama wyzdrowieje?-byłam zrozpaczona...
-halo? karetka? proszę przyjechać pod adres: Ulica: Płocka 45/17 żona straciła przytomność nie wiadomo z jakiej przyczyny...- rozmawiał tata- tak oddycha...
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.2)
23 syczeń (sobota)
Jest dopiero 13… właśnie dokańczam z Zosią i Łucja drugie śniadanie… jeszcze całe 2 i pół godziny do imprezy… chyba nie wytrzymam… Aż trzęsę się ze strachy na myśl , że coś pójdzie nie tak. Pewnie myślisz dzienniczku , że to impreza urodzinowa i , że nie kupiłam prezentu. Aha! Mylisz się, to zwykła impreza! Ale i tak daję mu coś niezwykłego. Jest opakowane i dopiero jak to sam w domu bez nikogo otworzy i mi podziękuje to ci napiszę co to jest. Umierasz z ciekawości? JA TEŻ! Ale nie z tego samego powodu ja umieram z ciekawości jaką minę zrobi jak to zobaczy… Nawet Łucja nie wie co to więc nie jesteś sam! Dobra już jest 15;02 więc idę się przebrać
O Masaker!!! Teraz właśnie płaczę w toalecie u Maćka… bo Julia mnie okropnie upokorzyła…. Było dużo przysmaków i dekoracji… biegłam aby dać Maćkowi prezent bo troszkę się spóźniłam gdy Julia i jej ‘psiapsióły’ podstawiły mi nogę!!!! ja spadłam na stół który się przewrócił a dekoracje jak domino też zaczęły spadać dałam tylko szybko prezent w ręce Maćka i uciekłam do toalety. Wciąż słyszę głosy Juli:
-Co za ciamajda. Maciek nic ci nie jest? Zepsuła ci impreze. Mogę jakos pomóc? Jak ona mogła!
Lecz macie wciąż był przy drzwiach toalety razem z Łucją i prosili abym wyszła. M co chwilkę mówił , że nic się nie stało. Ale ja wiem , że wszystko zniszczyłam… wszyscy się rozeszli oprócz Juli i Łucji no i oczywiście Maćka w końcu to jego dom… dobra idę z tąd wyjdę nie zależnie co się stanie wychodzę z łazienki. Później ci jeszcze opowiem.
teraz jestem już z Łucją w domu… jest lepiej ale wciąż mi smutno… bo jak wyszłam to Julia tam mówiła:
-widzisz Maciusiu! Co za ciamajda! W kiblu się zamknęła i nawet pomóc posprzątać nie chce!
a ja na to! :
-Maciek przepraszam! Ja nie chciałam! Wszystko posprzątam! Przepraszam…
a on na to <3 :
-Zuziu no coś ty! Nic się nie stało! Nawet fajnie się stało bo nudno było! Jesteś super a ty Julia przestań gadać. Wiem , że podstawiłaś jej nogę . A teraz do widzenia!
wyrzucił ją za drzwi… aż się zdziwiłam…przecież to ja zrobiłam bałagan…. Mnie powinien wyrzucić… ale potem Łucja poszła do toalety a on wziął to swojego pokoju i tam otworzył prezent ode mnie miał zadowoloną minę i Łucja przyszłą i jeszcze do 20;14 byłyśmy tam a ty nadal nie wiesz co to za prezent… to było pudełeczko a w nim serduszko. Sama zrobiłam… chyba to dość wrażeń na dziś… Idę z Łucją już spać…
24 styczeń (niedziela)
właśnie Łucja odjechała… męczyłam się z Zosią bo zabrała mi mój pamiętnik… przeczytała 1 stronę ale tam to tylko się przedstawiałam… NA SZCZĘŚCIE… bo gdyby przeczytała o M to wszystkim by powiedziała… miałabym już skończone życie… ale tak się nie stało
25 Styczeń(poniedziałek)
O Boże!!! Nie uwierzysz dzienniczku! M….. Zgadnij! Napiszę ci później a ty się namyśl
Dobra pewnie nie możesz się doczekać aż ci napiszę…. Pewnie się domyślasz… bo M… M mi powiedział , że chce abym ja była jego dziewczyną…. Co ty na to? Powiedziałam , że… myślisz pewnie , że powiedziałam TAK. Wcale nie! powiedziałam , że pomyślę i , że nie jestem dziewczyną dla tak fajnego chłopaka. Wszystko słyszała Julia i się wtrąciła , że mam racje (pierwszy raz w życiu przyznała mi rację) ogółem fajnie by było być jego dziewczyną…. Ja się w tej rozmowie wycofałam lecz on mnie złapał za rękę i zatrzymał… i wtedy pocałował mnie w policzek… Julia z zazdrości omal nie wybuchła ale natychmiast mnie odepchnęła i wzięła Maćka za rękę lecz on jej nagadał , że ma się od nas odczepić… ja wciąż nie mogłam się otrząsnąć… Julia zrobiła mu wykład:
-Ale jak możesz woleć tą śmierdzącą, nie pomalowaną, brzydką ciamajdę ode mnie? Ja jestem sławna w szkole piękna i zawsze sobie radze. Kochany Maciusiu pomyśl
i oczywiście zrobiła ten swój szyderczy głupi uśmieszek z 100 warstwami błyszczyku na ustach! ale Maciek wziął mnie ponownie za rękę, zabrał mnie w kąt i ponownie zapytał czy chcę być jego dziewczyną a ja go przytuliłam i powiedziałam TAK!!! ale powiedziałam , że Julia mnie straszyła , że mam się od ciebie odczepić… ona nie da nam spokoju… ale Maciek powiedział , że nie odstąpi mnie na krok aż do mojego domu więc nie mam się czego bać! jestem taka szczęśliwa…. Jutro po lekcjach znów przychodzi do mnie Łucja i na szczęście tym razem Zosi ani Juli nie będzie… Zosia idzie na plaz zabaw a potem do swojej koleżanki a Julia nwm … w każdym razie nie będzie jej z nami Rozmawiałyśmy o wszystkim… superowe chwile... ale niestety idziemy już spać więc do jutra!
25 styczeń (wtorek)
Już po szkole tym razem nie jestem z Łucją lecz ze swoją siostrą i przeszkadza mi odrobić lekcje jutro idę ze dziewczynami z klaczy do pizzerii ,,Ty i pizza razem!’’ już nie mogę się doczekać…. Na pewno wezmę cię dzienniczku ze sobą
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.5).
-proszę pana-zaczęłam rozmowę z Lekarzem- co będzie z moją mamą???
-na razie jest dobrze ale jeszcze około 1-2 dni będzie nie przytomna.... dochodzimy na razie co jej jest...
-dobrze ale będzie żyła?
-postaram się :)
-ma żyć! rozumiesz?
-córuś! grzecznie!
-ok ok jest oooooooook....
pib,pib!!!
-to od mamy? coś się dzieje- pytałam
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.4)
O NIE!!!!! Mama mi karze zabrać Zośkę ze sobą… przecież to katastrofa! Tam będzie Julia i jej ’psiapsióły’ Łucja i w ogóle. Przecież to KATASTROFA!!! Co robić??? WIEM!!!!!! Będę udawac ze jestem chora! Wtedy nie pójdę z Zośką i nie zepsuje sobie życia!!! JUPI !!! na szczęście jest dopiero 7 rano idę się oporządzić w chorobę ;)
oto moja wymówka:
-Mamo!!! Ała!!!! Boli mnie brzuch !!!!! aaaaa!!! I głowa!!! To oktopne daj mi jakąs tabletkę bo nie wytrzymam….!!!!!
-Oj córuniu! Idź szybko do łóżka zaraz ci zrobię wapno dam ci kilka witamin i tabletek na ból. Co ty mogłaś wczoraj jeść… A od czego może boleć cię głowa? Nie ważne… w każdym razie nie pójdziesz dziś z Zosią na te spotkanie w ogóle nie pojedziecie.
-Ale mamo!!! Ja tyle na to czekałam!!!
-Wiem kochanie ale pojedziesz następnym razem A teraz leć do łóżka bo do szkoły też nie idziesz!
-Już idę…
No i teraz jestem pod ciepłą pierzynką z herbatką i wapnem na stoliczku są tego 2 + i 1- więc się opłaca.
PLUSY:
1. nie idę z Zośką więc się nie upokorze
2. Nie idę do szkoły!
MINUSY:
1.nie idę spotkać się z koleżankami i z M .
Ale i tak jest ok. Mama mi nawet przyniosła śniadanie do łóżka czuję się jak księżnieczna. Każdy by się tak czół… tylko teraz muszę zadzwonić do Łucji i powiedzieć jej , że nie idę do pizzerii
nasza rozmowa:
-Łucja słuchaj bo ja jestem chora… nwm co mi jest ale okropnie boli mnie głowa i brzuch wiec nie idę dziś ani do szkoły ani do pizzerii nwm kiedy się wyleczę mam nadzieję , że szybko bo następny wypad za tydzień do teatru prawda?
-tak… szkoda… a Zosia idzie?
-NIE! Nie idzie ;)
-oki to do zobaczenia! Pa
-papatki
A ja wciąż leżę… chyba się przśpię bo dopiero 8;17. uAAA (ziewam) Dobranoc!
O MY godys!!!! Jest już 14 a ja dopiero się obudziłam…. Koniec lekcji… właśnie biorę 2 tabletkę ale tylko witamiany… zaraz wracam ktoś dzwoni do drzwi a mamy i taty nie ma sa w pracy a Zośka jak dowiedziała się ze nie jedzie mnie upokorzyć załatwiła sb zalecia do 18;00 więc jest spokój!!!! Więc idę zobaczyć kto dzwoni do drzwi.
Zgadnij kto to? Zresztą można się domyslić. To był Maciek! Długo rozmawialiśmy był u mnie az do 16;30 pytał się o wszystko: co się stało? Jak się czuję? Czy coś mi pomóc?
Był taki miły i pomocny. Obiecał , że jak do jutra nie wyzdrowieje to mnie znowu odwiedzi SUPEROWO!!!
Niestety już 19:00 jest już Zosia, mama i tata. Na szczęście nikt z nich nie wie , że był tu M… lepiej , żeby nie wiedzieli.
ciąg dalszy nastąpi :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego'' - Debora (cz.6)
-tak to od mamy-odpowiedział lekarz biegnąc do mamy
-uratuje ją pan prawda?
-na razie nam nie przerywaj- i wyprowadzili mnie z sali. To straszne.
-kochanie wszystko będzie dobrze- uspokajał mnie tata
-narazie nic nie jest dobrze, i poco ja się z nią kłuciłąm o te konie... to wszystko moja wina
-nie obwiniaj się wszystko będzie dobrze, zobaczysz. A teraz wróćmy już do domu. Późno jest.
-ja stąd nigdzie nie idę!!!!
-ale córciu!
-idzie lekarz. Chodź, szybko!
-panie lekarzu-zaczął tata
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.5)
26 (czwartek)
Postanowiłam ciągnąć chorobę jeszcze dzisiejszy dzień. Musi to być realistyczne że byłam chora… Tylko nagle Zośka ma gorączkę…. Zostaje w domu… tylko że dziś M ma przyjść ona przecież wszystko powie rodzicom i koleżankom… muszę zadzwonić prędko do Maćka…
Dzwonię:
-Halo? Maciek! Wiesz przepraszam ale dziś nie możesz przyjść…
-oki a jutro już będziesz w szkole?
-chyba tak bo już się lepiej czuję niż wczoraj przepraszam jeszcze raz…
-nie przepraszaj. Nic się nie stało! W końcu jutro się zobaczymy! Około 14 możesz do mnie dzwonić to pogadamy. Nie chcę abyś była samotna ;)
-dzięki na pewno zadzwonię. To do zobaczenia. Kocham… yyy
-ja cię też pa
-pa
Słyszałeś? Powiedział że też mnie kocha! To najmilsze słowa jakie mogłam usłyszeć!
Mama i tata już wyszli i kazali mi się trochę zająć Zośką… a ona podsłuchała moją rozmowę…
-Z kim gadałaś
- nie twoja sprawa!
-powiedz bo inaczej powiem rodzicom że nic mi nie chciałaś dać!
-o ty smarkulo! Nic ci nie powiem!
-ja smarkula? Ty obleśna jak żaba!
-wyjdź z mojego pokoju natychmiast!
-wyjdę jak będę chciała!
-no czyli teraz chcesz i wypchnęłam ją za drzwi.
Więcej nic się nie pytała. Na szczęście.
27 (piątek)
już po szkole… wszystko nadrobiłam ale dowiedziałam się nie miłych rzeczy. Łucja wszystko mi powiedziała. Mówiła że Maciek dużo czasu spędzał z Julią. Jest pi przykro a on to widział bo uciekałam mu wracając ze szkoły… nwm co o tym myśleć… teraz płaczę… Julia zabrała mi jedynego fajnego chłopaka. Owinęła go sobie wokół palca… O! właśnie do mnie dzwonie… mam odebrać? Odbiorę.
-Halo-mówię płacząc
-Zuzia co jest czemu płaczesz? Coś zrobiłem nie tak? Uciekałaś mi? Może przyjdę i porozmawiamy?
-NIE.
-Zuzia? Co jest?
-chodzi o Julię! Dobrze wiesz!
-aaaa… bo ona mnie prosiła abym pomógł jej w projekcie na przyrodę… spędzałem z nią czas ale nic nas nie łączy. Ja cienie kocham! Nie bądź zazdrosna!
-Naprawdę? Przepraszam! Zachowuję się jak kretynka- odpowiedziałam ocierając łzy
-nie mów tak nic się nie stało…
w tym momencie Zosia wyrwała mi telefon! Jaka z niej jest Małpa! Zabiję dzieciaka.
-halo kto mówi? – zapytała Małpa
-podaj Zuzię
-najpierw powiedz kto mówi!
-Maciek. A teraz proszę Zuzię
-Jestem jej siostrą. Ona jest głupia! Dłubie w nosie wygania mnie z pokoju i pisze bazgroły i bzdety w swoim zeszyciku (chodziło jej chyba o mój dziennik) ogółem jak nie umyje twarzy to wygląda gorzej niż ślimak… i śmierdzi! Nie zadawaj się z nią!
-dobra… daj Zuzię
- nie ! może jeszcze pogadamy. Pa pa jutro możesz powiedzieć wszystko innym dzieciom w szkole
Rozłączyła się i wyszła zadowolona z mojego pokoju. Ja jestem załamana… bo jak M w to wszystko uwierzy i zerwie ze mną i wszystkim to powie… Boję się jutra
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.6)
29 (sobota)
Wyszłam na dwór. Zobaczyłam ze zdziwieniem w oczach Łucję gadającą bardzo mile z Julią… dziwne… Maciek podszedł do mnie a ja:
-sorki za moją siostrę wczoraj…
-no coś ty! Myślisz że wierze jej? Jesteś super dziewczyną!
-dzięki… wiesz może co robi Łucja z Julią.
-a ty nie wiesz? Łucja ją lubi. Przez ostatnie dni jak ciebie nie było cały czas rozmawiały… troszkę podsłuchałem i dowiedziałem się że knują coś przeciw tobie. Myślę ze powinnaś to wiedzieć więc ci mówię ;)
-co??? Łucja to była moja najlepsza przyjaciółka. O nie
-ale masz jeszcze mnie! Ja ci pomogę się dowiedzieć o co chodzi.
-ale ja wiem! Wczoraj to Łucja mi powiedziała że ty z Julią.. no wiesz… pewnie chcą abyśmy się pokłócili… tylko co Łucja ma z tym wspólnego??? Pewnie Julia ja przekupiła czymś co dla Łusi jest ważniejsze niż przyjaciółka… nwm co o tym myśleć
- a ja nie wiem jak ci pomóc…
- też nie wiem
I teraz Maciek mnie przytulił On to potrafi pocieszyć ale sytuacja się nie zmieniała… Później poszedł do Łucji i Julii, aby się dowiedzieć więcej Bardzo mi pomaga… O boże! Przecież Julia go przytula muszę tam iść później ci wszystko opowiem
> Maciek jak przyszłam odsunął się od Juli i podszedł do mnie złapał mnie za rękę i tak z nimi staliśmy Łucja dziwnie patrzyła na Julię… teraz ta sytuacja w ogóle jest dziwna. Pociągnęłam delikatnie Maćka więc pospacerowaliśmy dookoła podwórza… rozmawiając… było tak przyjemnie… można by powiedzieć romantycznie… ale sytuacja się nie zmieniła dobra teraz jestem w domu jest 21;03 idę spać bo dzisiejszy dzień był pogmatwany… Muszę się wyspać aby mieć siły na jutro bo czuję że nie będzie ciekawie…
30 styczeń (niedziela)
jest 7 rano… wcześnie się obudziłam… ale nadal chce mi się spać… na razie nie mogę… mam uczucie że muszę coś robić….. może ty wiesz co? O tej porze raczej nie mogę:
1.dzwonić do nikogo
2.budzić nikogo…
To tyle… idę spać :0
dziś jakoś nic specjalnego się nie dzieje a jest 17;15 … nudy… ojeju ktoś dzwoni do drzwi ;) zaraz wracam .
To była Łucja. Przyszła i powiedziała że Maciek kocha Julie. Nie wierzę jej. Zresztą po tym co widziałam nikt by nie uwierzył. Mówiła abym dała sobie z nim spokój. Ale ja się zapytałam:
-skąd wiesz?
A ona na to :
- ich widziałam…
-ale to nie znaczy że się kochają… on kocha mnie ja jego i nie mogę mu zabronić spotykać się z Julią. Nie odpuszczę go sobie chodź byś nie wiem co wymyśliła Łucja! Na pewno jesteś moją koleżanką? Ostatnio jakoś dziwna jesteś…. Jakbyś chciała mnie koniecznie odciągnąć od Maćka. A i jak wczoraj mówiłaś że oni spędzali dużo czasu ze sobą to ja wszystko wiem. Maciek mi wyjaśnił. A ty skłamałaś Łucja co jest?
-Zuza! Coś ty! …. Yyy…. Jak możesz tak mówić?
- Nie jesteś ze mną szczera. Czuję to……… proszę jak po prostu chcesz abym się odsunęła od Maćka może to zrobię…. Dla przyjaciółki wszystko
-No…. Bo ja jestem o cb zazdrosna…. Więcej czasu spędzasz z Maćkiem niż ze mną… a przecież mnie znasz dłużej… proszę zostaw go itak jeszcze jesteśmy za młode na poważne związki… potem będziesz przez niego cierpieć….
-wiem… ale ja go kocham… dasz mi kilka dni?
-oczywiście! Dziękuję!
-dla najlepszej przyjaciółki wszystko
jakoś tak to się skończyło… i co zrobić zależy mi na Maćku ale bardziej na Łucji … jestem zmęczona… muszę nad tym wszystkim dużo pomyśleć…. Do jutra!
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Przygoda,opowieść- życie i bajka, wiesz już co to?''
rozdział 1
Ola jest dziewczynką w wieku 15 lat. Chodzi do klasy 3 c gimnazjum. Ma piękne, zawsze uczesane rude włosy. Piękna dziewczyna. Jasna cera, błyszczące zielone oczy i różowe jak maliny usta. Zwykle ubiera się modnie. Nie uczy się najlepiej ale także nie najgorzej. Ma paczkę najlepszych koleżanek. Wszystkie się trzymają razem. Podoba jej się nawet jeden chłopak, ale na razie skupia się na przyjaźni, nauce i wyglądzie :) Teraz już ją znacie. Kogoś jeszcze chcecie poznać? Może tego chłopaka? Nie wiecie którego? No, ten tego... co Ola.... ten tego... się w nim zakochała... ma na imię Adam. Ma jasne niebieskie oczy. Piękne lśniące blond włosy. Jest miłośnikiem przyrody... lecz nie najlepiej się uczy... ale czego można wymagać od chłopaka? Niczego ;)
Wiem kogo jeszcze nie poznaliście... Mnie i reszty koleżanek Olki. Jestem Asia. Mam brąz włosy i piwne oczy. Nie chcę siebie opisywać ;) Inne koleżanki nazywają się Martyna i Kaśka. Mamy spółkę MAKO ;) Martyna, Asia, Kaśka, Olka. Opowiem coś ciekawego... może dziwnego co nam się wydarzyło... (mnie, Olce, Adamowi i reszcie...)
ciąg dalszy nastąpi....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.7)
-wszystko w porządku.... tylko...muszę porozmawiać z tatą ... poczekaj tu dziewczynko
zabrał tatę... jak wrócił był bardzo zaniepokojony.... zapytałam:
-powiedz co się stało???
-w domu...
-tylko powiem coś lekarzowi.
i poszłam do lekarza, z przekąsem myśląc że muszę opuścić mamę...
-proszę pana. Jestem Maja i mam 12 lat. można mi wszystko powiedzieć.... nie jestem już małą dziewczynką....
-tata ci powie a ty jedź do domu... późno już
męczyłam tatę w samochodzie ale na nic dopiero w domu wziął mnie za rękę pociągnął do łazienki i zaczął:...
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Przygoda,opowieść- życie i bajka, wiesz już co to?'' -Debora (cz.2)
rozdział 2
Tu zaczyna się opowieść... już wiecie o kim będzie... tylko nie wiecie jaka... Zdarzyło się to około miesiąc temu... ...było dziwnie... Olka właśnie opowiadała mi o tym że chciałaby aby Adam był jej chłopakiem... i że jest słodki i w ogóle... kiedy nagle... nie zgadniecie.... jeszcze nic :) ...
gadałyśmy jak przyjaciółka z przyjaciółką... ja o swojej sympatii (o której wolę nie mówić bo nie ma nic do tej historii... najwyżej w innej części ;))
ona o swojej... gdy nagle... (w moim domu, pokoju) pojawił się... Adam! Bardzo zdziwiony i jakiś jakby przerażony... Zapytałam się jak on się tu znalazł... Nie wiedział... Mówił że właśnie rysował coś na kartce gdy nagle usłyszał głos Olki ,,Adam'' i znalazł się tu... Ola nic nie mówiła przez chwilkę.. ale potem uznała że coś jest nie tak... zaczęliśmy się wszyscy zastanawiać co zrobić... wtedy Ola wymyśliła:
-jeżeli to ja go przywołałam to ja go jakoś przeniosę z powrotem...
więc wypowiedziała ,, Niech Adam wróci do swojego domu''
Ale.....
Ciąg dalszy nastąpi...
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.4)
O NIE!!!!! Mama mi karze zabrać Zośkę ze sobą… przecież to katastrofa! Tam będzie Julia i jej ’psiapsióły’ Łucja i w ogóle. Przecież to KATASTROFA!!! Co robić??? WIEM!!!!!! Będę udawac ze jestem chora! Wtedy nie pójdę z Zośką i nie zepsuje sobie życia!!! JUPI !!! na szczęście jest dopiero 7 rano idę się oporządzić w chorobę ;)
oto moja wymówka:
-Mamo!!! Ała!!!! Boli mnie brzuch !!!!! aaaaa!!! I głowa!!! To oktopne daj mi jakąs tabletkę bo nie wytrzymam….!!!!!
-Oj córuniu! Idź szybko do łóżka zaraz ci zrobię wapno dam ci kilka witamin i tabletek na ból. Co ty mogłaś wczoraj jeść… A od czego może boleć cię głowa? Nie ważne… w każdym razie nie pójdziesz dziś z Zosią na te spotkanie w ogóle nie pojedziecie.
-Ale mamo!!! Ja tyle na to czekałam!!!
-Wiem kochanie ale pojedziesz następnym razem A teraz leć do łóżka bo do szkoły też nie idziesz!
-Już idę…
No i teraz jestem pod ciepłą pierzynką z herbatką i wapnem na stoliczku są tego 2 + i 1- więc się opłaca.
PLUSY:
1. nie idę z Zośką więc się nie upokorze
2. Nie idę do szkoły!
MINUSY:
1.nie idę spotkać się z koleżankami i z M .
Ale i tak jest ok. Mama mi nawet przyniosła śniadanie do łóżka czuję się jak księżnieczna. Każdy by się tak czół… tylko teraz muszę zadzwonić do Łucji i powiedzieć jej , że nie idę do pizzerii
nasza rozmowa:
-Łucja słuchaj bo ja jestem chora… nwm co mi jest ale okropnie boli mnie głowa i brzuch wiec nie idę dziś ani do szkoły ani do pizzerii nwm kiedy się wyleczę mam nadzieję , że szybko bo następny wypad za tydzień do teatru prawda?
-tak… szkoda… a Zosia idzie?
-NIE! Nie idzie ;)
-oki to do zobaczenia! Pa
-papatki
A ja wciąż leżę… chyba się przśpię bo dopiero 8;17. uAAA (ziewam) Dobranoc!
O MY godys!!!! Jest już 14 a ja dopiero się obudziłam…. Koniec lekcji… właśnie biorę 2 tabletkę ale tylko witamiany… zaraz wracam ktoś dzwoni do drzwi a mamy i taty nie ma sa w pracy a Zośka jak dowiedziała się ze nie jedzie mnie upokorzyć załatwiła sb zalecia do 18;00 więc jest spokój!!!! Więc idę zobaczyć kto dzwoni do drzwi.
Zgadnij kto to? Zresztą można się domyslić. To był Maciek! Długo rozmawialiśmy był u mnie az do 16;30 pytał się o wszystko: co się stało? Jak się czuję? Czy coś mi pomóc?
Był taki miły i pomocny. Obiecał , że jak do jutra nie wyzdrowieje to mnie znowu odwiedzi SUPEROWO!!!
Niestety już 19:00 jest już Zosia, mama i tata. Na szczęście nikt z nich nie wie , że był tu M… lepiej , żeby nie wiedzieli.
ciąg dalszy nastąpi :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego'' - Debora (cz.6)
-tak to od mamy-odpowiedział lekarz biegnąc do mamy
-uratuje ją pan prawda?
-na razie nam nie przerywaj- i wyprowadzili mnie z sali. To straszne.
-kochanie wszystko będzie dobrze- uspokajał mnie tata
-narazie nic nie jest dobrze, i poco ja się z nią kłuciłąm o te konie... to wszystko moja wina
-nie obwiniaj się wszystko będzie dobrze, zobaczysz. A teraz wróćmy już do domu. Późno jest.
-ja stąd nigdzie nie idę!!!!
-ale córciu!
-idzie lekarz. Chodź, szybko!
-panie lekarzu-zaczął tata
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.5)
26 (czwartek)
Postanowiłam ciągnąć chorobę jeszcze dzisiejszy dzień. Musi to być realistyczne że byłam chora… Tylko nagle Zośka ma gorączkę…. Zostaje w domu… tylko że dziś M ma przyjść ona przecież wszystko powie rodzicom i koleżankom… muszę zadzwonić prędko do Maćka…
Dzwonię:
-Halo? Maciek! Wiesz przepraszam ale dziś nie możesz przyjść…
-oki a jutro już będziesz w szkole?
-chyba tak bo już się lepiej czuję niż wczoraj przepraszam jeszcze raz…
-nie przepraszaj. Nic się nie stało! W końcu jutro się zobaczymy! Około 14 możesz do mnie dzwonić to pogadamy. Nie chcę abyś była samotna ;)
-dzięki na pewno zadzwonię. To do zobaczenia. Kocham… yyy
-ja cię też pa
-pa
Słyszałeś? Powiedział że też mnie kocha! To najmilsze słowa jakie mogłam usłyszeć!
Mama i tata już wyszli i kazali mi się trochę zająć Zośką… a ona podsłuchała moją rozmowę…
-Z kim gadałaś
- nie twoja sprawa!
-powiedz bo inaczej powiem rodzicom że nic mi nie chciałaś dać!
-o ty smarkulo! Nic ci nie powiem!
-ja smarkula? Ty obleśna jak żaba!
-wyjdź z mojego pokoju natychmiast!
-wyjdę jak będę chciała!
-no czyli teraz chcesz i wypchnęłam ją za drzwi.
Więcej nic się nie pytała. Na szczęście.
27 (piątek)
już po szkole… wszystko nadrobiłam ale dowiedziałam się nie miłych rzeczy. Łucja wszystko mi powiedziała. Mówiła że Maciek dużo czasu spędzał z Julią. Jest pi przykro a on to widział bo uciekałam mu wracając ze szkoły… nwm co o tym myśleć… teraz płaczę… Julia zabrała mi jedynego fajnego chłopaka. Owinęła go sobie wokół palca… O! właśnie do mnie dzwonie… mam odebrać? Odbiorę.
-Halo-mówię płacząc
-Zuzia co jest czemu płaczesz? Coś zrobiłem nie tak? Uciekałaś mi? Może przyjdę i porozmawiamy?
-NIE.
-Zuzia? Co jest?
-chodzi o Julię! Dobrze wiesz!
-aaaa… bo ona mnie prosiła abym pomógł jej w projekcie na przyrodę… spędzałem z nią czas ale nic nas nie łączy. Ja cienie kocham! Nie bądź zazdrosna!
-Naprawdę? Przepraszam! Zachowuję się jak kretynka- odpowiedziałam ocierając łzy
-nie mów tak nic się nie stało…
w tym momencie Zosia wyrwała mi telefon! Jaka z niej jest Małpa! Zabiję dzieciaka.
-halo kto mówi? – zapytała Małpa
-podaj Zuzię
-najpierw powiedz kto mówi!
-Maciek. A teraz proszę Zuzię
-Jestem jej siostrą. Ona jest głupia! Dłubie w nosie wygania mnie z pokoju i pisze bazgroły i bzdety w swoim zeszyciku (chodziło jej chyba o mój dziennik) ogółem jak nie umyje twarzy to wygląda gorzej niż ślimak… i śmierdzi! Nie zadawaj się z nią!
-dobra… daj Zuzię
- nie ! może jeszcze pogadamy. Pa pa jutro możesz powiedzieć wszystko innym dzieciom w szkole
Rozłączyła się i wyszła zadowolona z mojego pokoju. Ja jestem załamana… bo jak M w to wszystko uwierzy i zerwie ze mną i wszystkim to powie… Boję się jutra
ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dzienniczek Zuzanny'' - Debora (cz.6)
29 (sobota)
Wyszłam na dwór. Zobaczyłam ze zdziwieniem w oczach Łucję gadającą bardzo mile z Julią… dziwne… Maciek podszedł do mnie a ja:
-sorki za moją siostrę wczoraj…
-no coś ty! Myślisz że wierze jej? Jesteś super dziewczyną!
-dzięki… wiesz może co robi Łucja z Julią.
-a ty nie wiesz? Łucja ją lubi. Przez ostatnie dni jak ciebie nie było cały czas rozmawiały… troszkę podsłuchałem i dowiedziałem się że knują coś przeciw tobie. Myślę ze powinnaś to wiedzieć więc ci mówię ;)
-co??? Łucja to była moja najlepsza przyjaciółka. O nie
-ale masz jeszcze mnie! Ja ci pomogę się dowiedzieć o co chodzi.
-ale ja wiem! Wczoraj to Łucja mi powiedziała że ty z Julią.. no wiesz… pewnie chcą abyśmy się pokłócili… tylko co Łucja ma z tym wspólnego??? Pewnie Julia ja przekupiła czymś co dla Łusi jest ważniejsze niż przyjaciółka… nwm co o tym myśleć
- a ja nie wiem jak ci pomóc…
- też nie wiem
I teraz Maciek mnie przytulił On to potrafi pocieszyć ale sytuacja się nie zmieniała… Później poszedł do Łucji i Julii, aby się dowiedzieć więcej Bardzo mi pomaga… O boże! Przecież Julia go przytula muszę tam iść później ci wszystko opowiem
> Maciek jak przyszłam odsunął się od Juli i podszedł do mnie złapał mnie za rękę i tak z nimi staliśmy Łucja dziwnie patrzyła na Julię… teraz ta sytuacja w ogóle jest dziwna. Pociągnęłam delikatnie Maćka więc pospacerowaliśmy dookoła podwórza… rozmawiając… było tak przyjemnie… można by powiedzieć romantycznie… ale sytuacja się nie zmieniła dobra teraz jestem w domu jest 21;03 idę spać bo dzisiejszy dzień był pogmatwany… Muszę się wyspać aby mieć siły na jutro bo czuję że nie będzie ciekawie…
30 styczeń (niedziela)
jest 7 rano… wcześnie się obudziłam… ale nadal chce mi się spać… na razie nie mogę… mam uczucie że muszę coś robić….. może ty wiesz co? O tej porze raczej nie mogę:
1.dzwonić do nikogo
2.budzić nikogo…
To tyle… idę spać :0
dziś jakoś nic specjalnego się nie dzieje a jest 17;15 … nudy… ojeju ktoś dzwoni do drzwi ;) zaraz wracam .
To była Łucja. Przyszła i powiedziała że Maciek kocha Julie. Nie wierzę jej. Zresztą po tym co widziałam nikt by nie uwierzył. Mówiła abym dała sobie z nim spokój. Ale ja się zapytałam:
-skąd wiesz?
A ona na to :
- ich widziałam…
-ale to nie znaczy że się kochają… on kocha mnie ja jego i nie mogę mu zabronić spotykać się z Julią. Nie odpuszczę go sobie chodź byś nie wiem co wymyśliła Łucja! Na pewno jesteś moją koleżanką? Ostatnio jakoś dziwna jesteś…. Jakbyś chciała mnie koniecznie odciągnąć od Maćka. A i jak wczoraj mówiłaś że oni spędzali dużo czasu ze sobą to ja wszystko wiem. Maciek mi wyjaśnił. A ty skłamałaś Łucja co jest?
-Zuza! Coś ty! …. Yyy…. Jak możesz tak mówić?
- Nie jesteś ze mną szczera. Czuję to……… proszę jak po prostu chcesz abym się odsunęła od Maćka może to zrobię…. Dla przyjaciółki wszystko
-No…. Bo ja jestem o cb zazdrosna…. Więcej czasu spędzasz z Maćkiem niż ze mną… a przecież mnie znasz dłużej… proszę zostaw go itak jeszcze jesteśmy za młode na poważne związki… potem będziesz przez niego cierpieć….
-wiem… ale ja go kocham… dasz mi kilka dni?
-oczywiście! Dziękuję!
-dla najlepszej przyjaciółki wszystko
jakoś tak to się skończyło… i co zrobić zależy mi na Maćku ale bardziej na Łucji … jestem zmęczona… muszę nad tym wszystkim dużo pomyśleć…. Do jutra!
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Przygoda,opowieść- życie i bajka, wiesz już co to?''
rozdział 1
Ola jest dziewczynką w wieku 15 lat. Chodzi do klasy 3 c gimnazjum. Ma piękne, zawsze uczesane rude włosy. Piękna dziewczyna. Jasna cera, błyszczące zielone oczy i różowe jak maliny usta. Zwykle ubiera się modnie. Nie uczy się najlepiej ale także nie najgorzej. Ma paczkę najlepszych koleżanek. Wszystkie się trzymają razem. Podoba jej się nawet jeden chłopak, ale na razie skupia się na przyjaźni, nauce i wyglądzie :) Teraz już ją znacie. Kogoś jeszcze chcecie poznać? Może tego chłopaka? Nie wiecie którego? No, ten tego... co Ola.... ten tego... się w nim zakochała... ma na imię Adam. Ma jasne niebieskie oczy. Piękne lśniące blond włosy. Jest miłośnikiem przyrody... lecz nie najlepiej się uczy... ale czego można wymagać od chłopaka? Niczego ;)
Wiem kogo jeszcze nie poznaliście... Mnie i reszty koleżanek Olki. Jestem Asia. Mam brąz włosy i piwne oczy. Nie chcę siebie opisywać ;) Inne koleżanki nazywają się Martyna i Kaśka. Mamy spółkę MAKO ;) Martyna, Asia, Kaśka, Olka. Opowiem coś ciekawego... może dziwnego co nam się wydarzyło... (mnie, Olce, Adamowi i reszcie...)
ciąg dalszy nastąpi....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Dlaczego?'' - Debora (cz.7)
-wszystko w porządku.... tylko...muszę porozmawiać z tatą ... poczekaj tu dziewczynko
zabrał tatę... jak wrócił był bardzo zaniepokojony.... zapytałam:
-powiedz co się stało???
-w domu...
-tylko powiem coś lekarzowi.
i poszłam do lekarza, z przekąsem myśląc że muszę opuścić mamę...
-proszę pana. Jestem Maja i mam 12 lat. można mi wszystko powiedzieć.... nie jestem już małą dziewczynką....
-tata ci powie a ty jedź do domu... późno już
męczyłam tatę w samochodzie ale na nic dopiero w domu wziął mnie za rękę pociągnął do łazienki i zaczął:...
Ciąg dalszy nastąpi...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
,,Przygoda,opowieść- życie i bajka, wiesz już co to?'' -Debora (cz.2)
rozdział 2
Tu zaczyna się opowieść... już wiecie o kim będzie... tylko nie wiecie jaka... Zdarzyło się to około miesiąc temu... ...było dziwnie... Olka właśnie opowiadała mi o tym że chciałaby aby Adam był jej chłopakiem... i że jest słodki i w ogóle... kiedy nagle... nie zgadniecie.... jeszcze nic :) ...
gadałyśmy jak przyjaciółka z przyjaciółką... ja o swojej sympatii (o której wolę nie mówić bo nie ma nic do tej historii... najwyżej w innej części ;))
ona o swojej... gdy nagle... (w moim domu, pokoju) pojawił się... Adam! Bardzo zdziwiony i jakiś jakby przerażony... Zapytałam się jak on się tu znalazł... Nie wiedział... Mówił że właśnie rysował coś na kartce gdy nagle usłyszał głos Olki ,,Adam'' i znalazł się tu... Ola nic nie mówiła przez chwilkę.. ale potem uznała że coś jest nie tak... zaczęliśmy się wszyscy zastanawiać co zrobić... wtedy Ola wymyśliła:
-jeżeli to ja go przywołałam to ja go jakoś przeniosę z powrotem...
więc wypowiedziała ,, Niech Adam wróci do swojego domu''
Ale.....
Ciąg dalszy nastąpi...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńnie, nie ;)
UsuńHej Deb, teraz Twoja kolej, by mieć mnie dość ;) Pierwsze czepialstwo, to każde zdanie wielką literą ;) Druga ważna sprawa, zamiast emotek korzystaj z opisów, po to jest to opowiadaniem :) Czasem brakuje też interpunkcji i trzeba się domyślać, że ktoś o coś zapytał. Wystąpiło też sformułowanie, że mama została "ukradziona" ze stadniny. Kradnie się cudzą własność (przedmioty), ludzi porywa. Ukradziony mógł zostać koń, ale osobiście też uznaje zwierzęta za porwane.
OdpowiedzUsuń"Dzienniczek" to już jednak inny styl pisania i nie będę czepiać się w nich emotek ;) Ale z dziennikiem na imprezę i w inne miejsca?;) Każdy ma swój gust^^ Jest jednak troche literówek w obu, ale super pomysły :D